Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘podróże’ Category

Osoby, które dokładnie przejrzały mojego bloga, być może pamiętają koronkowy namiot z wpisu o koronkowych dziełach sztuki z Lepoglavy. Dzisiaj właśnie na tym namiocie chciałabym się skoncentrować.

akiko_sato_4

Zacznę może od sprostowania – namiot niezupełnie był wykonany przez japońską artystkę. Jego stworzenie zostało zainspirowane przez mieszkającą w Zagrzebiu Akiko Sato, która zajmuje się przede wszystkim fotografią. Koronkowy namiot stanowi główny element artystycznej instalacji pt. „Shelter for the Feeling”. Całość ma nawiązywać do historii życia Japonki poszukującej swojego miejsca w świecie – Sato mieszkała w pięciu krajach i dwa razy zaczynała swoje życie od początku w Chorwacji.

akiko_sato_3

akiko_sato_1

Technika wykonania dzieła – koronka klockowa to nie tylko ukłon w stronę tradycji koronkarskich Chorwacji. Pomysł zakiełkował w głowie artystki w czasach, gdy opiekowała się malutką córeczką i w nocy wstawała do niej na karmienie – widok koronkowej zasłony w nocy, delikatność koronki i kunszt tego starego rękodzieła zainspirowały Sato do stworzenia instalacji z wykorzystaniem tej techniki.

akiko_sato_2

Namiot wykonało dziesięć koronczarek ze Stowarzyszenia Koronczarek im. Danicy Brössler w Lepoglavie, które pracowały nad instalacją  przez dwa miesiące, sześć godzin dziennie. W tym czasie wspólnymi siłami stworzyły kopułę z koronki klockowej o wymiarach 3×2 metry. Przenośny namiot symbolizujący dom powstał w 2007 roku przy wsparciu władz Lepoglavy oraz Ambasady Japonii w Chorwacji. Instalacja na stałe znajduje się w kolekcji Muzeum Miasta Lepoglava, choć znalazłam też wzmianki o drugim egzemplarzu – w Japonii.

untitledAkiko Sato w koronkowym namiocie

A na deser jeszcze filmik o tym, jak powstawał namiot:

Reklamy

Read Full Post »

Przyznam, że moja druga wizyta w Nottingham nie była do końca przemyślana pod kątem koronkarskich tematów. Po krótkich i dość bezowocnych poszukiwaniach na temat najważniejszych przystanków dla miłośników koronek uznałam, że wszystko wyjdzie w praniu. Skoro miasto od XIX wieku słynęło z przemysłu koronkarskiego, było kolebką koronek maszynowych, to na pewno lokalne władze i przedsiębiorcy korzystają z takiej sławy na skalę światową. Było to dla mnie tak oczywiste, że niemalże spodziewałam się koronek leżących na ulicy. Może trochę przesadzam, ale byłam już raz w Nottingham i nie miałam wtedy wątpliwości, że jestem w światowej stolicy koronki maszynowej, ale z drugiej strony – trwał właśnie Sezon Koronkowy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Okazuje się, że poza sezonem o koronkarskiej przeszłości miasta dowiedzą się tylko osoby wyjątkowo zainteresowane tematem, szczęśliwi właściciele jakiegoś lepszego przewodnika lub zbyt dociekliwi turyści, u których nazwa Lace Market wzbudzi podejrzenia. Możliwe, że się czepiam – w końcu stare fabryki już nie istnieją (na początku tej dekady ostała się jedna – trudno powiedzieć, czy jeszcze działa), a założone w latach 80-tych Lace Centre, którego zadaniem było promowanie lokalnego koronkowego dziedzictwa, zamknięto w 2009 roku. Tak czy inaczej, wydaje mi się, że w bardziej turystycznych okolicach oczywistym zjawiskiem byłoby wykorzystanie koronek do rozkręcenia kilku biznesów pamiątkowych. Ktoś, kto już przypadkiem dowie się o tym szczególiku z historii miasta, zapewne chciałby przywieźć do domu koronkę. Po dłuższych poszukiwaniach trafiłby wreszcie do jedynego miejsca, jakie ja znalazłam i opisałam tutaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z internetu można się dowiedzieć o różnych działaniach popularyzujących koronkarstwo z Nottingham, jak chociażby film The Lacemakers opisujący historię lokalnego rzemiosła czy prowadzone przez uniwersytet Nottingham Trent archiwum koronek. Żeby o tym wiedzieć, trzeba się jednak zainteresować. Rozczarowana brakiem odpowiedniej promocji ze strony miasta i przedsiębiorców, poszłam w kierunku wspomnianego uniwersytetu. Nie dotarłam jednak do wydziału sztuk pięknych (School of Art and Design). Wcześniej na mojej trasie znajdowała się akademicka księgarnia. Byłam pewna, że w księgarni na terenie kampusu Nottingham Trent University, który prowadzi badania nad koronkami, znajdę kilka książek na ten temat. Bałam się wręcz, że będę musiała wybierać jedną spośród trzech szczególnie interesujących mnie pozycji dostępnych w księgarni internetowej. Gdzie, jeśli nie na terenie kampusu Nottingham mogłabym sobie obejrzeć te książki z bliska przed zakupem? Nie tylko w kwestii trzech tytułów się myliłam. W księgarni nie było ani jednej książki o koronkach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPrzykład z kampusu – wydział architektury

Miałam dziwne wrażenie, że dalsza wycieczka po niezbyt pięknym kampusie (stylem gryzącym się z resztą śródmieścia) może zaserwować mi kolejne rozczarowania, więc zawróciłam na Lace Market – zabytkowy teren w centrum miasta, gdzie na przełomie XVIII i XIX wieku mieszkało wielu twórców koronek. Nazwa Lace Market pojawiła się kilka razy w prasie i po jakimś czasie przyjęła się na stałe. Określenie nawiązywało do licznych budynków, w których magazynowano oraz sprzedawano koronki w czasach rewolucji przemysłowej. Dzisiaj w tym miejscu znajduje się coś w rodzaju zagłębia klubowego. W dzień nie dzieje się tu za dużo. Ale i tak warto się przespacerować.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozytywny akcent jest taki, że rejon pod swoją koronkową nazwą jest na tyle rozpoznawalny, że wiele firm zlokalizowanych w tym miejscu ma w swojej nazwie Lace Market, a niektóre obiekty dodatkowo mają na szyldach koronkowe znaczki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Natomiast Severns House, w którym do niedawna mieściło się wspomniane Lace Centre został właśnie sprzedany deweloperowi i przeznaczony wraz z dziewięcioma innymi zabytkami pod budowę budynku mieszkalnego.

Szkoda. A można było z koronek zrobić naprawdę porządną wizytówkę miasta. Drugą wizytówkę – bo pierwszą jest oczywiście Robin Hood ;).

1185626_619685008063081_184194412_nSeverns House, Nottingham (źródło: Picasa Web)

Read Full Post »

Nottingham became the English centre for lacemaking in the 19th century. During the Lace Season 2012/13 I managed to visit the Lace Market and here’s what I found in Debbie Bryan Studio & Shop. Of course the lace itself is beautiful, but I also liked all the lace-inspired objects – plates and brooches. 

Obrazek

Nottingham stało się centrum koronkarskim na skalę światową w czasach brytyjskiej rewolucji przemysłowej. To tutaj na Lace Market znajdowały się fabryki koronki maszynowej. Koronkarskie tradycje są w mieście do dzisiaj bardzo cenione. W lutym kończy się Lace Season – trwające kilka miesięcy (od listopada) koronkowe święto.

ObrazekW związku z tegorocznymi obchodami mnie udało się odwiedzić dwa miejsca: Debbie Bryan Studio & Shop, uroczą galerię znajdującą się na terenie  zabytkowego placu Lace Market, oraz muzeum przemysłu Nottingham Industrial Museum.

Obrazek

ObrazekZdjęcia z muzeum zamieszczę innym razem – wystawa nie dotyczyła samych koronek, a maszyn produkcyjnych. To jest temat, nad którym chciałbym się trochę rozpisać, dlatego dzisiaj go sobie odpuszczę. Wstawiam za to zdjęcia z Debbie Bryan Studio & Shop. Przyznam, że nie spodziewałam się, że maszynowe koronki zrobią na mnie takie wrażenie. Ostatecznie to, co w koronkarstwie jest najbardziej godne podziwu, to fakt, że małe misterne dzieła sztuki są efektem czyjejś wielogodzinnej pracy. W Nottingham mogłam się przekonać, że maszynowe koronki są niemniej zachwycające niż te ręcznie robione, ale również zobaczyć rękodzieło wykonane różnymi technikami z wykorzystaniem koronek, w pewnym sensie nimi inspirowane. W galerii, którą odwiedziłam można było podziwiać nie tylko tasiemki i koronkowe przedmioty codziennego użytku, ale również ażurowe ozdobne talerze czy broszki z wtopionymi koronkowymi skrawkami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Read Full Post »

 

Stwierdzenie, że koronkowe rękodzieło niejednokrotnie jest dziełem sztuki, nie będzie niczym odkrywczym. W tym poście chciałabym jednak przestawić kilka fotografii koronek, które nie powstały jako przedmioty użytkowe. Stworzono je po to, by były podziwiane.

Jedna z wystaw w Lepoglavie prezentowała koronki zainspirowane słoweńską florą. Ekspozycja złożona z 28 dzieł oraz zdjęć „naturalnych odpowiedników” została nagrodzona w konkursie na najpiękniejszą wystawę podczas 15. Międzynarodowego Kongresu Koronkarskiego w Caen we Francji. Przedsięwzięcie zostało przygotowane przez Simonę Strgulc Krajšek, adiunkt na Wydziale Biologii, Uniwersytetu w Lubljanie, we współpracy ze słoweńskimi koronkarkami.

Prawdziwą sztuką dla sztuki wydaje się być koronkowy namiot autorstwa japońskiej artystki Akiko Sato. Ta koronkowa „instalacja”, bo chyba to, co widać na zdjęciu w pewnym sensie zasługuje na określenie stosowane wobec wielu dzieł sztuki współczesnej, została zainspirowana chorwackim koronkarstwem. Akiko Sato z koronkarskim rzemiosłem zetknęła się po raz pierwszy, gdy przyjechała do Zagrzebia, gdzie obecnie mieszka. Motyw słoneczny zauważony na jednej z serwet zainspirował ją podobno do stworzenia trójwymiarowego koronkowego słońca (symbol ten jest bardzo istotny w Japonii – Kraju Wschodzącego Słońca). Nie posiadam jednoznacznych informacji, że Sato nie wykonała namiotu osobiście, przypuszczam jednak, że w praktyce wsparła ją grupa chorwackich koronkarek, w oparciu o ogólny projekt artystki.

A to już koronkowy obraz dzieła Jany Frajkorovej, słowackiej koronkarki, która w swoich obrazach stara się połączyć zamiłowanie do sztuki i potrzebę tworzenia z techniką koronkarską. Jana Frajkorová zaczynała karierę zawodową jako matematyk, koronkarstwo traktując jako hobby. Od 1992 roku zajmuje się już wyłącznie twórczością – wystawia swoje prace, ale również prowadzi wykłady i pisze o historii koronkarstwa, m.in. do magazynu „The Lace”.

Poniżej jeszcze kilka ciekawych eksponatów z Lepoglavy, których autorów niestety nie znam (a szkoda).

A na deserek koronkowy kokon (autor: Georges Thijs).

W przyszłości postaram się rozwinąć wątek światowych artystów, którzy wykorzystują w swojej pracy techniki koronkarskie. Być może Wam przychodzi do głowy jakieś nazwisko?

Read Full Post »

This is the second Croatian post, this time concerning the existence of lace in churches, convents and around religious symbols. The photos below present i.a. lace made by nuns from the Benedictine Convent of St. Margaret in Pag and a lace ornamented cloth which could be seen on the altar of one of the churches in Lepoglava during the lace festival.

Dzisiaj temat „niedzielny” – koronka w kontekście religijnym. Oczywiście pozostajemy w chorwackich kręgach. Koronkarstwo w wielu europejskich miastach, nie tylko tam,  zostało rozpowszechnione właśnie przez zakonnice, z klasztorów i kościołów rzemiosło powoli trafiało do zwykłych gospodarstw domowych.

W tym roku na festiwalu koronki w Lepoglavie zakonnice benedyktyńskie po raz pierwszy zaprezentowały swoje prace poza murami  klasztoru Świętej Małgorzaty na wyspie Pag.

    

Najstarsze zachowane koronki zrobione przez tamtejsze zakonnice pochodzą z 18. wieku. Historia koronkarstwa na wyspie sięga 15 wieku, kiedy na Pag przyjechały dwie zakonnice z Wenecji i przywiozły ze sobą to rzemiosło. Dokumentacja z 1579 roku świadczy o tym, że  już w 16. wieku uczono tutaj dziewczynki czytania, pisania i robótek ręcznych. O koronkach po raz pierwszy wspomina się w pismach z 1603 roku. W 1840 roku zakonnice założyły pierwszą publiczną szkołę, w której uczono dziewczynki koronkarstwa. Kobiety adaptowały opanowaną tam sztukę do swoich potrzeb i ozdabiały przedmioty oraz stroje, dekorowały domy wykorzystując opanowaną technikę. Placówka działała do 1907 roku. Od tego czasu benedyktynki nie uczą już jak robić koronki, ale same je wytwarzają w murach klasztoru. Zakonnice nie tylko ozdabiają szaty liturgiczne, ale także tworzą przedmioty codziennego użytku.

Innym przykładem zakonu popularyzującego koronkarstwo jest zakon sióstr Benedyktynek założony w mieście Hvar 1664 roku. Na początku 19. wieku na prośbę rady miasta Hvar siostry założyły szkołę podstawową, która działała przez 60 lat – od 1826 do 1886 roku. Tylko w tym zakonie powstaje koronka z włókien agawy. Siostry przędą nici ze świeżych liści rośliny. Ze specjalnie przygotowanej nici powstaje koronka teneryfowa. Tradycja jej tworzenia przekazywania jest z pokolenia na pokolenie od ponad 100 lat.

  

Z okazji festiwalu w Lepoglavie przystrojono koronkami ołtarz w lokalnym kościele – parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Projekt stworzenia dekoracji ołtarzowych w Lepoglavie powstał w 2009 roku. Wszystkie nakrycia zostały zrobione na podstawie wzoru Danicy Broessler, chorwackiej nauczycielki koronkarstwa, która w I połowie 20 w. przyczyniła się do popularyzowania tej sztuki, a opracowane przez nią wzory są wykorzystywane do dziś.

   

Read Full Post »

My passion for lace began some time ago. But it was this year’s journey to Croatia that inspired me to start a blog on lace and lacemaking. Below is the first part of my account of the 16th International Lepoglava Lace Festival (20-23 September 2012). Within the next few days there will be more posts covering the event (esp. lace in the sacred sphere and lace works of art) as well as my Croatian trip. I will appreciate any feedback:). Enjoy!  

     

Do stworzenia tego bloga w pewnym sensie zainspirowała mnie wizyta w Chorwacji, gdzie odwiedziłam m.in. 16. Międzynarodowy Festiwal Koronek w Lepoglavie (20-23 września). Kraj szczerze polecam miłośnikom rękodzieła, w szczególności pasjonatom i pasjonatkom koronczarstwa, ale nie tylko. O Chorwacji będzie jeszcze na pewno kilka postów, ale zacznę od samego festiwalu.

Lepoglava to małe miasto w środkowej części kraju, jedno z kilku miejsc w Chorwacji, których znakiem rozpoznawczym jest koronka. Tutaj króluje koronka klockowa, ale coroczny festiwal jest otwarty na promocje również innych technik, np. popularnej w Slawonii (wschodnia Chorwacja) tzw. „koronki teneryfowej”, czy też nieco mniej koronkowej, a bardziej tkackiej starożytnej techniki używanej w wiosce Trg do plecenia kobiecych czepków (tzw. jalb).

Szczerze mówiąc troszkę obawiałam się swojej „koronkowej wyprawy”. Zagraniczne wyjazdy zdarzają mi się rzadko. Nie jestem miłośniczką nadmiaru słońca i długich podróży samochodem. W tym wszystkim było więcej „przeciw” niż „za”.  Sukces tegorocznych wakacji uzależniłam tylko i wyłącznie od wydarzenia, które choć jest związane z moją pasją, przywiodło mnie do małej miejscowości w samym środku państwa, które właściwie bardziej słynie z turystycznych wybrzeży. Jednak to, co zobaczyłam podczas festiwalu, znacznie przerosło moje i tak wysokie oczekiwania. Festiwal zorganizowany był pod hasłem „Stare i nowe tradycje koronkarskie”. Miasteczko zamieniło się w międzynarodową galerię koronkarską. Oprócz koronkowych dzieł sztuki i rodzinnych pamiątek na wystawach można było obejrzeć nowsze i starsze narzędzia koronczarek, z uwzględnieniem skali robótek – od najmniejszych do największych. Jak przystało na wydarzenie międzynarodowe – pochodzenie eksponatów było różne. Polaków nie zabrakło – po raz pierwszy w historii festiwalu pokazano prace koronczarek z Bobowej.

Nie muszę chyba wspominać, że całe miasteczko oprócz zwiedzających zapełnione było Chorwatkami w różnym wieku, które w słoneczny weekend rozstawiły swoje koronkarskie warsztaciki na ulicach i pozwalały się obserwować przy pracy. Wielu z nich udawało się przy okazji sprzedać swoje działa. Sama kupiłam kilka pamiątek, żałując później, że zaoszczędziłam na koronkach i kupiłam tylko kilka symbolicznych drobiazgów.

 

To oczywiście jeszcze nie wszystko, tak naprawdę relacja dopiero się rozwija. W kolejnych postach z serii chorwackiej postaram się opisać koronki w sferze sacrum oraz sztukę koronkową. Zapraszam i liczę na Wasze komentarze:).

Oficjalna strona festiwalu w języku chorwackim: Međunarodni Festival Čipke Lepoglava.

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: